Umów się na wizytę:
22 436 83 50
22 436 83 50

05.04.2020

Drodzy przyjaciele, wcale nie oszaleliście

Drodzy przyjaciele, wcale nie oszaleliście

Przygotuj się na Gaslighting* jakiego jeszcze nie było
 

*Gaslighting – oznacza manipulowanie daną osobą w taki sposób, żeby zaczęła wątpić w swoją poczytalność. W praktyce wygląda to mniej więcej tak: Mary złapała Carla na zdradzie. Ale Carl tak ją wkręcił, że Mary zaczęła wierzyć, że coś jej się ubzdurało, że zwariowała.
 
Już całkiem niedługo, w miarę jak kraj będzie wymyślał jak możemy „znów się otworzyć” i iść naprzód, potężne siły będą starały się nas przekonać, żebyśmy wrócili do normalnego życia. (“Przecież nic takiego się nie stało.”) Miliardy pieniędzy zostaną wpompowane w reklamę, komunikację, treści w telewizji i innych mediach. Wszystko po to, żebyśmy znowu poczuli się bezpiecznie.  Zobaczymy bilbordy, reklamy, ale do głosu dojdą również nowe media: cała generacja memów 2020-2021 będzie miała uzmysłowić nam, że pragniemy jednego – powrotu do normalności. I racja, wszyscy go chcemy. Rozpaczliwie chcemy znów poczuć się dobrze, wrócić do naszych zwyczajowych planów dnia. Zamiast zamartwiać się nocami o to, jak zapłacić czynsz i rachunki, a potem budzić się do niekończącej się litanii ludzkich tragedii na naszych telefonach, wolelibyśmy napić się rano świeżej kawy i po prostu wyjść z domu do pracy. Potrzeba ukojenia będzie prawdziwa i silna. I wiele marek na świecie przyjdzie nam, kochanym konsumentom, na ratunek, pozwoli oddalić ciemność i odzyskać życie sprzed kryzysu. Bądźmy świadomi tego, co nadchodzi.
 
Przez ostatnie sto lat, warta miliardy dolarów branża reklamowa funkcjonowała w oparciu o jedną, kluczową zasadę: Znajdź problem konsumenta i napraw go swoim produktem. Jeśli problem jest przyziemny, rozwiązaniem będzie „produkt z reklamy TV” obecnie dostępny w sieci Home Depot. Dzięki rzepom do ramek Command nie będziemy musieli malować ścian! Tak samo dzięki Magicznej Gąbce Mr Proper! Bałagan w szafie? - mamy na to system półek Elfa. Dzwonek Ring pokaże, kto jest na ganku, jeśli nie możemy oderwać się od Netflixa! 
 
Ale jeśli problem jest emocjonalny, to jego “markowe” rozwiązanie staje się naszym nowym, podstawowym narzędziem, a my stajemy się klientami na całe życie. Coca-Cola “sprawia że jesteśmy szczęśliwi”. Mercedes “czyni z nas ludzi sukcesu”. A  jeśli zabieramy rodzinę na rejs Royal Caribbean, to “jesteśmy wyjątkowi”. Mądrzy twórcy reklam wiedzą, jak podkreślić to, co mogą zrobić marki, aby ułatwić nam życie. Ale genialny marketerzy wiedzą też jak przeprogramować nasze serca.. A to właśnie one w ostatnim miesiącu ucierpiały najbardziej. Jako społeczeństwo, staliśmy się wrażliwsi na nowy sposób. 
 
Nie da się zapomnieć tego, co pokazało nam to traumatyczne doświadczenie. Niebo nad Los Angeles jest czyste i błękitne, ponieważ zniknęły spaliny. W cichym Nowym Jorku na środku Madison Avenue słychać śpiew ptaków. Na moście Golden Gate w San Francisco można było spotkać kojoty. To tylko pocztówkowe ujęcia tego jak mógłby wyglądać świat, jeśli mielibyśmy mniej zabójczy wpływ na planetę. Ale na pocztówkę na pewno nie nadaje się coś jeszcze, co widzieliśmy: system opieki zdrowotnej, który nie potrafi zapewnić podstawowego sprzętu ochronnego; małe oraz bardzo duże firmy, które mają za mało środków, żeby opłacić czynsz lub płacić pracownikom i wysyłają ponad 16 milionów osób na zasiłek dla bezrobotnych; w końcu rząd, który tak drastycznie uderzył w wiarygodność naszych mediów, że 300 milionów mieszkańców nie wie, kogo słuchać, aby ustalić podstawowe fakty, które mogą ratować życie.
 
Mleko się rozlało. Jako ludzie, stoimy przed niepokojącymi problemami. To fakt. I nie jest to dla nikogo odkryciem. Są to problemy, które codziennie ignorujemy. Wcale nie dlatego, że jesteśmy złymi ludźmi, lub że nas nie obchodzą. My zwyczajnie nie mamy na nie czasu. “Przepraszam, spieszy mi się” – mówimy. Bolesna prawda jest taka, że niezależnie od naszego pochodzenia etnicznego, religii, płci, preferencji politycznych (i tak dalej), nawet niezależnie od naszego statusu socjoekonomicznego, jako ludzi łączy nas jedno: jesteśmy zajęci. Robimy wszystko, co się da, żeby praca stała się naszym życiem. Mamy cele do osiągnięcia i spotkania do odbycia i raty kredytu do zapłacenia – a telefon ciągle dzwoni, laptop nie przestaje nas wzywać. 
 
Gdy docieramy do domu, marki takie jak Crate and Barrel, Louis Vuitton oraz Andy Cohen sprawiają, że czujemy się wystarczająco dobrze, żeby wstać rano następnego dnia i zrobić to wszystko od początku. Łatwo jest udawać, że nie widzimy problemu, gdy ledwo starcza nam czasu na sen. Naszym największym, błędnym zbiorowym przekonaniem, które powoduje głębokie i bolesne napięcia społeczne i polityczne między ludźmi każdego dnia jest to, że jakimś cudem nie obchodzimy siebie nawzajem. Białych ludzi nie obchodzą problemy czarnych. Mężczyzn nie obchodzą prawa kobiet. Policjantów nie obchodzą społeczności, którym służą. Ludzi nie obchodzi środowisko naturalne. Nic bardziej mylnego! Ale właśnie, że nas to wszystko obchodzi. Tylko nie mamy czasu, żeby coś z tym zrobić.
 
Cóż, kołowrotek, w którym biegaliśmy od dziesięcioleci zatrzymał się. Bum! I czujemy się teraz, jak byśmy spadli z drogiego roweru prosto na ziemię: co to, do diaska, było?! 
 
Rozważmy więc następującą myśl: to co się stało, jest niewytłumaczalnie niesamowite. To największy prezent, jaki kiedykolwiek nam wręczono. Nie zgony, nie wirus, ale Wielka Pauza. W jednym słowie można ją opisać jako coś bardzo doniosłego. Nie uciekajmy od jasnego światła wpadającego przez okno. Tak, bolą od niego oczy. Ale zasłona jest odsłonięta. Kryzys dał nam jedyną w swoim rodzaju szansę zobaczenia siebie i tego co wokół w najprostszy z możliwych sposób. Nigdy wcześniej w naszym życiu nie mieliśmy szansy zobaczyć, co by się stało, gdyby świat się po prostu zatrzymał. No i proszę. Właśnie to przeżywamy. Sklepy są zamknięte. Restauracje puste. Ulice i sześciopasmowe autostrady wyludnione. Nawet sama planeta przycichła. A ponieważ coś takiego zdarza się bardzo rzadko, rzuciło światło na wszystkie piękne i bolesne prawdy naszego życia. I dziwnie się z tym czujemy. Naprawdę dziwnie, bo… to się nigdy wcześniej nie wydarzyło. Jeśli chcemy dla naszych dzieci stworzyć lepszy kraj i lepszy świat, jeśli chcemy, by nasze społeczeństwo i demokracja były trwałe, musimy poważnie skupić się na tym, co teraz czujemy: załamani, zasmuceni, zrozpaczeni. 
 
To idealny moment, żeby Best Buy, H&M oraz Wal-Mart “pomogły” nam znów czuć się normalnie. Jeśli tylko mielibyśmy w ręku nowego iPhona, jeśli poczulibyśmy na stopach nowe buty Nike i jeśli moglibyśmy napić się średniej waniliowej latte lub Coli, to mroczne uczucie wnet by zniknęło. 
 
Czy to żart i  zaprzeczenie oczywistym korzyściom płynącym z oszałamiającej gospodarki? Nie do końca. Nasz styl życia ma swój sens. Gospodarka nie jest z gruntu zła. Marki oraz ich produkty tworzą miliony miejsc pracy. Tak jak i ludzie i tak jak prawie wszystko w życiu – niektóre marki są odpowiedzialne i etyczne, a inne nie. Stanowią część systemu, dzięki któremu żyjemy dłużej i w dobrym zdrowiu. Przy pomocy potęgi gospodarki wyciągnęliśmy z biedy więcej ludzi niż jakakolwiek inna cywilizacja w historii. Tak, bez żadnych wątpliwości, konsumpcjonizm jest siłą czyniącą dobro. Nie jest nikczemnym spiskiem mającym na celu sianie zniszczenia i niszczenie planety a wraz z nią naszych dusz. Ale jego wady są teraz widoczne czarno na białym. Są momenty, gdy ten system się nie sprawdza. Jest odpowiedzialny za olbrzymie zniszczenia. Jego korzyści rozdzielone są tak nierównomiernie, że trzech mężczyzn posiada więcej bogactwa niż 150 milionów ludzi. Jego pierwotne założenia zostały wypaczone, a roztaczana przez niego ochrona zniknęła. System ten został rzucony na kolana przez jednego południowoazjatyckiego łuskowca (jedna z teorii mówi, że to ten mrówkożerny ssak, a nie nietoperz, jest źródłem transmisji koronawirusa na człowieka - przyp.red.). Musimy się lepiej postarać i znaleźć sposób na stworzenie odpowiedzialnego wolnego rynku.
 
Ale póki co, przyjaciele, szykujmy się. Na nasze społeczeństwa zostanie zesłana największa kampania reklamowa, jaka kiedykolwiek powstała, mająca na celu sprawienie, że poczujemy się “znów normalnie”. Jej źródłem będą marki, rząd, będzie pochodzić od waszych bliskich, będzie iść z lewa i z prawa. Zrobimy wszystko, wydamy każde pieniądze, uwierzymy we wszystko, żeby tylko oddalić to potwornie niekomfortowe uczucie. 
 
Ale będzie coś jeszcze, coś co jeszcze mocniej dokręci nam śrubę i coś, w co wkładany będzie jeszcze większy wysiłek: szeroko-zakrojona ofensywa mająca nas przekonać, że wcale nie zobaczyliśmy tego, co zobaczyliśmy. Powietrze wcale nie było czystsze; tamte zdjęcia to były fejki. Szpitale nie były wcale polem bitwy; te relacje to nic więcej jak hiperbola. Liczby nie były wcale takie wysokie; prasa kłamie. Nie widzieliście wcale tych kolejek ludzi w maskach w deszczu, jak ryzykują życiem, aby oddać głos. Nie u nas. Nie widzieliście wcale przywódcy wolnego świata, jak wciska ludziom niesprawdzony „lek-cud” jak pan w telezakupach Mango. To była tylko konferencja informacyjna na temat kryzysu. Nie widzieliście wcale ciał zmarłych bezdomnych na ulicach. Nie widzieliście nierówności. Nie widzieliście obojętności. Nie widzieliście sromotnej porażki przywództwa i systemów państwowych. 
 
Ale jednak to wszystko widzieliście. Przyjaciele, nie traćmy zmysłów. Teraz staniemy się ofiarami gaslightingu na faktycznie bezprecedensową skalę. Wszystko zacznie się od czeku na $1,200 (“Ja wam nic nie dałem?”), by potem w retoryce prezydenta rósł do niebotycznych rozmiarów. Będzie to seria dwóch ciosów ze strony wielkich firm oraz Białego Domu – obecnie związanego z biznesem  bardziej nierozerwalnie niż kiedykolwiek wcześniej i prowadzonego, jak chciał los, przez Naczelnego Marketingowca. Biznes i rząd połączą siły i ponownie rzucą nas na deski. Będzie to najlepiej finansowana operacja naszych czasów. Będzie szybka. Będzie wściekła. I przytłaczająca. Nadchodzi Wielki Amerykański Powrót do Normalności.
 
Błagam: weźmy głęboki oddech, zignorujmy ogłuszający hałas, zastanówmy się porządnie nad tym, co chcemy przywrócić do naszego życia. Jest to nasza szansa na nową definicję normalności, rzadka i faktycznie święta (tak, święta) możliwość pozbycia się nieważnych drobiazgów i przywrócenia tylko tego, co było dla nas dobre, co wzbogacało nasze życie, uszczęśliwiało nasze dzieci, co napawało nas dumą. Zróbmy to metodą Marie Kondo – jeśli coś nie „wzbudza radości”, wyrzućmy to z naszego życia. Interesujemy się losem drugiego człowieka. Tyle wiemy na pewno. Widać to w każdym wspierającym poście na Facebooku, w każdym posiłku podrzuconym sąsiadowi, w każdej imprezie urodzinowej na Zoomie. Jesteśmy dobrymi ludźmi. Jako dobrzy ludzie, chcemy sami, na naszych warunkach, określać, jak będzie wyglądał nasz świat za pięć, dziesięć, pięćdziesiąt lat. To nasza największa szansa, jaką kiedykolwiek dostaliśmy. I najlepsza, jaką kiedykolwiek dostaniemy.
 
Możemy te zmiany wprowadzić we własnym zakresie w naszych domach, w tym jak spędzamy czas z rodziną wieczorami czy w weekendy, w tym co oglądamy, czego słuchamy, co jemy i na co oraz gdzie wydajemy nasze pieniądze. Możemy to też robić lokalnie w naszych społecznościach, wspieranych przez nas organizacjach, w tym co mówimy i wydarzeniach, na które chodzimy. Możemy także robić to na poziomie narodowym w odniesieniu do naszego rządu, głosując na osoby, którym dajemy władzę. Chcemy czystszego powietrza? Możemy tego dokonać. Chcemy ochronić lekarzy, pielęgniarki i całe społeczeństwo przed kolejnym wirusem? Też możemy tego dokonać. Chcemy, żeby nasi sąsiedzi i przyjaciele mieli pensje umożliwiające godne życie? Możemy tego dokonać. Chcemy, żeby miliony dzieci miały co jeść, gdy nagle zamkną im szkoły? Możemy tego dokonać. A jeśli chcemy prostszego życia, to też jest w naszym zasięgu. Ale musimy oprzeć się gigantycznej kampanii gaslightingu, która nadchodzi. 
 
Tłumaczenie i redakcja: Weronika Kurtycz, Michał Feldman
Tekst przetłumaczono i opublikowano za zgodą Autora.
Oryginalny tekst znajduje się pod adresem: https://forge.medium.com/prepare-for-the-ultimate-gaslighting-6a8ce3f0a0e0


 
Tutaj uzyskasz pomoc w trakcie pandemii koronawirusa

Prowadzimy:
  • wizyty w przychodniach i online
  • konsultacje telefoniczne
  • zdalne psychoterapie

Wystawiamy:
  • e-recepty
  • e-zwolnienia lekarskie

Umów się: