Dlaczego milenialsi są nieszczęśliwi?
Na pytanie, dlaczego milenialsi są nieszczęśliwi, badania odpowiadają ostrożnie: nie wszyscy są, ale na świecie osoby urodzone po 1980 roku oceniają swoje życie gorzej niż starsze pokolenia.[1] W Polsce 28% osób z pokolenia Y przyznało w badaniu Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS), że w ciągu roku często czuło się nieszczęśliwych.[2] Badania opisują kilka obciążeń, które mogą się na to składać: niepewne finanse i stres w pracy, rosnące wymagania, zwłaszcza ze strony innych, oraz problematyczne korzystanie z mediów społecznościowych.[3, 4, 5] Gdy obniżony nastrój trwa co najmniej dwa tygodnie i utrudnia codzienne życie, może być objawem depresji, a depresję można skutecznie leczyć.[6]
Obraz pokolenia nie jest jednak jednolity. W tym samym badaniu CBOS 74% osób w wieku 18–44 lata oceniło swoje zdrowie psychiczne jako dobre.[2] Osoby przed 45. rokiem życia częściej niż ogół dorosłych Polaków przeżywały przy tym zarówno pozytywne, jak i negatywne emocje.[2]
Pew Research Center przypomina też, że różnice wewnątrz jednego pokolenia mogą być równie duże jak różnice między pokoleniami.[7] Dane z tego tekstu opisują więc tendencje, a nie każdą osobę urodzoną w latach 1981–1996.
Table of Contents
- Kim są milenialsi?
- Czy milenialsi naprawdę są mniej szczęśliwi niż inne pokolenia?
- Dlaczego milenialsi są nieszczęśliwi? Możliwe przyczyny
- Jak odróżnić gorszy okres od depresji lub zaburzenia lękowego?
- Co może pomóc, gdy czujesz się nieszczęśliwy?
- Kiedy warto zgłosić się do psychologa lub psychiatry?
- FAQ – najczęstsze pytania o milenialsów i ich samopoczucie
- Źródła
Kim są milenialsi?
Milenialsi, czyli pokolenie Y (ang. millennials), to według Pew Research Center osoby urodzone w latach 1981–1996.[7] Osoby urodzone od 1997 roku należą już do kolejnego pokolenia, nazywanego pokoleniem Z.[7]
Granice pokoleń nie są ścisłą nauką i różne ośrodki przesuwają je o kilka lat.[7] CBOS w badaniu z 2024 roku zaliczył na przykład do pokolenia Y osoby w wieku 30–44 lata, a do pokolenia Z osoby w wieku 18–29 lat.[2]
Pew Research Center opisuje doświadczenia, które ukształtowały amerykańskich milenialsów:
- wejście większości z nich na rynek pracy w szczycie recesji gospodarczej, która wpłynęła na ich wybory życiowe, przyszłe zarobki i start w dorosłość,
- dorastanie w czasie eksplozji internetu,
- media społecznościowe i stałe połączenie z siecią jako nowość, do której dostosowywali się, wchodząc w dorosłość.[7]
Pew podkreśla, że pokolenie jest „soczewką” do rozumienia zmian społecznych, a nie etykietą, która upraszcza różnice między ludźmi.[7]
Czy milenialsi naprawdę są mniej szczęśliwi niż inne pokolenia?
Na świecie tak: według World Happiness Report 2024 osoby urodzone przed 1965 rokiem oceniają swoje życie o około ćwierć punktu wyżej niż osoby urodzone po 1980 roku.[1] Autorzy raportu uwzględnili wiek i okoliczności życiowe badanych.[1]
Obraz różni się jednak między regionami. Od lat 2006–2010 szczęście młodych w wieku 15–24 lata mocno spadło w Ameryce Północnej, gdzie młodzi są dziś mniej szczęśliwi niż starsi, a w Europie Zachodniej też spadło, ale mniej.[1] W Europie Środkowej i Wschodniej szczęście w tym czasie wzrosło we wszystkich grupach wieku, a negatywne emocje występują tam rzadziej niż w latach 2006–2010.[1]
Dane o zdrowiu psychicznym milenialsów i pokolenia Z w Polsce przynosi badanie CBOS przeprowadzone jesienią 2024 roku na próbie 1573 osób w wieku 18–44 lata.[2] W tej grupie 30% badanych często czuło się nieszczęśliwych w roku poprzedzającym badanie, a pokolenie Y wypadło lepiej niż pokolenie Z.[2]
| Jak często badani czuli się w ciągu roku | Pokolenie Y (30–44 lata) | Pokolenie Z (18–29 lat) |
|---|---|---|
| często nieszczęśliwi | 28% | 36% |
| często samotni | 26% | 35% |
| często przytłoczeni liczbą decyzji do podjęcia | 41% | 48% |
Dane w tabeli pochodzą z badania CBOS z 2024 roku.[2] Negatywne oceny własnego zdrowia psychicznego były w pokoleniu Z dwukrotnie częstsze niż w pokoleniu Y.[2] Najlepiej oceniały swoje samopoczucie osoby w wieku 39–44 lata.[2] CBOS zastrzega, że badanie opiera się na deklaracjach, a różne grupy mogą mieć różną skłonność do przyznawania się do swoich emocji.[2]
Dlaczego milenialsi są nieszczęśliwi? Możliwe przyczyny
Badania opisują kilka obciążeń, które mogą się nakładać i wiązać z gorszym samopoczuciem milenialsów: niepewność finansową, rosnące wymagania wobec siebie i ze strony innych, stres w pracy oraz problematyczne korzystanie z mediów społecznościowych.[3, 4, 5] Opisane poniżej badania to głównie ankiety i analizy zależności, więc nie dowodzą, że dane obciążenie jest przyczyną nieszczęścia.
Jak pieniądze i brak stabilizacji wpływają na samopoczucie?
Przyszłość finansowa i zdrowie rodziny to najczęstsze źródła stresu milenialsów: w badaniu Deloitte z 2025 roku każdy z tych powodów wskazało jako stresujący „w dużym stopniu” 45% milenialsów, a codzienne finanse 42%.[3]
Sytuacja finansowa wpływa też na plany życiowe.[8] Według badania Deloitte z 2026 roku 52% milenialsów odkłada ważne decyzje, takie jak ślub, założenie rodziny lub firmy albo dalsza nauka, z powodu swojej sytuacji finansowej.[8] Większość badanych mówi też, że dostępność lub koszt mieszkań bezpośrednio wpływa na ich decyzje zawodowe i na to, gdzie mogą pracować.[8] Mimo presji finansowej wielu z nich spodziewa się, że ich sytuacja finansowa poprawi się w ciągu najbliższego roku.[8]
W polskim badaniu CBOS samopoczucie i zdrowie psychiczne młodych dorosłych okazały się silnie powiązane z sytuacją materialną.[2] Wśród osób w złej sytuacji materialnej negatywne oceny zdrowia psychicznego były czterokrotnie częstsze niż wśród ogółu badanych.[2]
Czy presja sukcesu i perfekcjonizm odbierają spokój?
Mogą. Perfekcjonizm razem z silną potrzebą kontroli należy do czynników, które mogą sprzyjać lękowi uogólnionemu (GAD). Perfekcjonizm może mieć znaczenie także w rozwoju fobii społecznej. Jak działa lęk uogólniony, opisuje artykuł Lęk uogólniony – dlaczego tak trudno go wyłączyć?.
Badania z USA, Kanady i Wielkiej Brytanii pokazują, że kolejne roczniki studentów są coraz bardziej perfekcjonistyczne.[4] Thomas Curran i Andrew Hill przeanalizowali wyniki 41 641 studentów z tych krajów, którzy w latach 1989–2016 wypełniali ten sam kwestionariusz.[4] W tym czasie rosły wszystkie trzy mierzone wymiary perfekcjonizmu:
| Wymiar | Na czym polega |
|---|---|
| Zorientowany na siebie | Stawianie wysokich wymagań sobie |
| Narzucony społecznie | Poczucie, że inni wymagają od nas więcej |
| Zorientowany na innych | Stawianie wysokich wymagań innym |
Najbardziej wzrosło poczucie, że inni wymagają od nas więcej.[4] Autorzy łączą ten trend ze zmianami kulturowymi, które od lat 80. podkreślały w tych krajach rywalizacyjny indywidualizm.[4] Badanie objęło jednak tylko studentów z trzech krajów, więc jego wyniki nie przenoszą się automatycznie na Polskę.[4]
W badaniu Deloitte z 2026 roku tylko 21% milenialsów wolało szybką ścieżkę kariery.[8] Stanowisko kierownicze uznało za główny cel zawodowy 6% osób z pokolenia Z i milenialsów.[8] Wielu badanych kojarzy przywództwo z kosztem dla dobrostanu.[8]
Czy stres w pracy prowadzi do wypalenia zawodowego?
Przewlekły stres w pracy, z którym nie udaje się sobie poradzić, może prowadzić do wypalenia zawodowego (ang. burn-out).[9] Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opisuje je w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (ICD-11) jako zjawisko związane z pracą, a nie jako chorobę.[9]
Według ICD-11 wypalenie zawodowe ma trzy wymiary:
- poczucie wyczerpania lub braku energii,
- większy dystans psychiczny wobec pracy albo negatywne, cyniczne nastawienie do niej,
- obniżoną skuteczność zawodową.[9]
WHO zaznacza, że to pojęcie dotyczy wyłącznie pracy i nie opisuje doświadczeń z innych obszarów życia.[9]
| Źródło stresu w pracy | Odsetek milenialsów |
|---|---|
| Długie godziny pracy | 47% |
| Brak odpowiedniego uznania lub wynagrodzenia | 47% |
| Toksyczna kultura w miejscu pracy | 45% |
W badaniu Deloitte z 2025 roku milenialsi, u których praca jest źródłem stresu, najczęściej wskazywali długie godziny pracy (47%), brak odpowiedniego uznania lub wynagrodzenia (47%) i toksyczną kulturę w miejscu pracy (45%).[3] W tym samym badaniu 68% milenialsów czuło, że potrzebuje wolnego z powodu stresu, ale wzięło je tylko 37%.[3] Inny powód nieobecności podało 19% badanych milenialsów.[3] Z samopoczuciem wiąże się też uznanie w pracy.[3] Dobre samopoczucie psychiczne deklaruje 68% milenialsów zadowolonych z uznania i 45% niezadowolonych.[3]
Czy media społecznościowe szkodzą samopoczuciu?
Problematyczne korzystanie z mediów społecznościowych wiąże się z depresją, lękiem i stresem, ale badania nie dowodzą, że to media są przyczyną.[5] Problematyczne korzystanie to coś innego niż sam czas spędzany w serwisach: chodzi o objawy podobne do uzależnienia, takie jak zaabsorbowanie, przymus i utrata kontroli mimo negatywnych skutków.[5] Nie jest to oficjalne rozpoznanie.[5]
Przegląd badań opublikowany w 2022 roku w JMIR Mental Health objął 18 badań i 9269 osób w wieku od 12 do 30 lat.[5] Problematyczne korzystanie wiązało się w nim umiarkowanie, ale istotnie statystycznie z objawami depresji, lęku i stresu.[5] W polskim badaniu CBOS, które mierzyło czas korzystania, a nie problematyczne korzystanie, gorsze samopoczucie miały osoby spędzające w mediach społecznościowych co najmniej trzy godziny dziennie.[2]
Oba badania mają ograniczenia. Przegląd opierał się na badaniach przekrojowych, więc nie pozwala stwierdzić, co jest przyczyną, a co skutkiem, i zależność może działać w obie strony.[5] CBOS zaznacza z kolei, że intensywne korzystanie z mediów społecznościowych może być wyrazem złego samopoczucia.[2] Część badań wiąże media społecznościowe także z lepszym wsparciem społecznym i dobrostanem.[5]
Obniżony nastrój nie mija?
Porozmawiaj z psychoterapeutą o tym, co czujesz
W Centrum Terapii Dialog znajdziesz psychoterapeutę, z którym omówisz obniżony nastrój, stres i przeciążenie.
Jak odróżnić gorszy okres od depresji lub zaburzenia lękowego?
Depresja to coś więcej niż smutek: obniżony nastrój albo utrata przyjemności i zainteresowań utrzymuje się przez większą część dnia, prawie codziennie, przez co najmniej dwa tygodnie.[6] Według WHO depresja jest częstym zaburzeniem psychicznym i dotyczy 5,2% dorosłych na świecie.[6]
Oprócz obniżonego nastroju mogą się pojawić:
- słaba koncentracja,
- nadmierne poczucie winy lub niska samoocena,
- poczucie beznadziei co do przyszłości,
- myśli o śmierci lub samobójstwie,
- zaburzenia snu,
- zmiany apetytu lub masy ciała,
- duże zmęczenie lub brak energii.[6]
Na depresję bardziej narażone są osoby po trudnych przeżyciach, takich jak bezrobocie, żałoba czy trauma.[6]
Lęk jest naturalną reakcją na zagrożenie i zwykle słabnie, gdy zagrożenie mija. Przestaje być naturalną reakcją, gdy jest nieproporcjonalny do sytuacji, utrzymuje się mimo braku realnego zagrożenia albo zaczyna ograniczać codzienne życie. Tę granicę dokładniej opisuje artykuł Zaburzenia lękowe – kiedy lęk przestaje być normalny?.
Stres zwykle wiąże się z konkretnym obciążeniem i słabnie, gdy ono maleje, a w zaburzeniach lękowych niepokój może się utrzymywać mimo poprawy sytuacji. Objawy lękowe i depresyjne mogą też występować jednocześnie.
Co może pomóc, gdy czujesz się nieszczęśliwy?
Przy obniżonym nastroju warto zacząć od małych, regularnych kroków, które Światowa Organizacja Zdrowia zaleca przy objawach depresji, i od dbania o relacje z innymi ludźmi.[1, 6] WHO rekomenduje:
- wracaj do zajęć, które wcześniej sprawiały ci przyjemność,
- utrzymuj kontakt z rodziną i przyjaciółmi,
- ruszaj się regularnie, nawet jeśli to tylko krótki spacer,
- trzymaj się stałych pór posiłków i snu,
- ogranicz alkohol i unikaj narkotyków,
- porozmawiaj z zaufaną osobą o tym, co czujesz,
- zwróć się o pomoc do specjalisty.[6]
Gdy napięcie odbiera sen, warto przeczytać, jak lęk wpływa na sen i dlaczego nie daje zasnąć.
Znaczenie relacji widać też w badaniach. Według World Happiness Report 2024 wsparcie społeczne i kontakty z innymi ludźmi zwiększają poczucie szczęścia.[1] W badaniu CBOS lepsze samopoczucie miały osoby w związku, a gorsze te, które nie mają przyjaciół albo mają tylko jedną bliską osobę.[2]
Według autorów przeglądu z 2022 roku całkowita rezygnacja z mediów społecznościowych może nie być realistyczna, dlatego warto poszukać zdrowszych sposobów korzystania z nich.[5] Samopomoc może wspierać samopoczucie, ale nie zastępuje diagnostyki ani leczenia.
Kiedy warto zgłosić się do psychologa lub psychiatry?
Warto zgłosić się po pomoc, gdy obniżony nastrój, lęk lub napięcie trwają długo, nasilają się albo utrudniają pracę, sen i relacje. WHO zaleca szukać pomocy przy objawach depresji.[6]
Depresję można skutecznie leczyć.[6] Według WHO pierwszym leczeniem są terapie psychologiczne, na przykład terapia poznawczo-behawioralna (CBT) albo aktywacja behawioralna, a w depresji umiarkowanej i ciężkiej można je łączyć z lekami przeciwdepresyjnymi.[6] WHO zaznacza, że w łagodnej depresji leki przeciwdepresyjne nie są potrzebne.[6] Terapia może się odbywać na żywo lub online.[6]
Wizyta u psychiatry nie oznacza automatycznie przyjmowania leków, bo decyzja zależy od sytuacji pacjenta. Leków nie należy samodzielnie zaczynać, zmieniać ani odstawiać bez konsultacji z lekarzem.
W badaniu CBOS 27% Polaków w wieku 18–44 lata korzystało lub korzysta z pomocy psychologa, psychoterapeuty lub psychiatry.[2] Lekarze psychiatrzy, psychologowie i psychoterapeuci z Poradni Nerwic i Lęku Centrum Terapii Dialog konsultują pacjentów w Warszawie i online.
W badaniu CBOS 21% osób w wieku 18–44 lata przyznało, że choć raz w ciągu roku miało myśli samobójcze.[2] Przy takich myślach WHO radzi porozmawiać z kimś zaufanym albo z lekarzem.[6]
FAQ – najczęstsze pytania o milenialsów i ich samopoczucie
Milenialsi, czyli pokolenie Y, to według Pew Research Center osoby urodzone w latach 1981–1996. Osoby urodzone od 1997 roku należą już do pokolenia Z.[7]
Większość młodych dorosłych (74% osób w wieku 18–44 lata) dobrze ocenia swoje zdrowie psychiczne, ale 28% osób z pokolenia Y często czuło się nieszczęśliwych w ciągu roku. Pokolenie Y wypadło lepiej niż pokolenie Z (36%) w badaniu CBOS z 2024 roku.[2]
Ponad połowa z nich wskazuje finanse: według badania Deloitte z 2026 roku 52% milenialsów odkłada ważne decyzje życiowe, takie jak ślub czy założenie rodziny, z powodu swojej sytuacji finansowej.[8]
Nie wiadomo. Badania nie dowodzą, że media społecznościowe powodują depresję. Problematyczne korzystanie z mediów społecznościowych wiąże się z depresją, lękiem i stresem, ale zależność może działać w obie strony.[5]
Nie. WHO opisuje wypalenie zawodowe w klasyfikacji ICD-11 jako zjawisko związane z pracą, wynikające z przewlekłego stresu w pracy.[9]
Depresja różni się od zwykłych wahań nastroju czasem trwania i wpływem na życie: obniżony nastrój lub utrata zainteresowań utrzymują się przez większą część dnia, prawie codziennie, przez co najmniej dwa tygodnie i utrudniają codzienne funkcjonowanie.[6]
Tak. Według WHO pierwszym leczeniem depresji są terapie psychologiczne, a w depresji umiarkowanej i ciężkiej można je łączyć z lekami.[6]
Źródła
- World Happiness Report – Happiness and Age: Summary (2024)
- CBOS – Kondycja psychiczna młodych Polaków (komunikat z badań nr 58/2025)
- Deloitte – Gen Zs and millennials on mental well-being at work
- Psychological Bulletin – Curran, Hill: Perfectionism is increasing over time
- JMIR Mental Health – Problematic Social Media Use in Adolescents and Young Adults: Systematic Review and Meta-analysis
- WHO – Depressive disorder (depression)
- Pew Research Center – Defining generations: Where Millennials end and Generation Z begins
- Deloitte – Gen Z and Millennial Survey 2026
- WHO – Burn-out an „occupational phenomenon”: International Classification of Diseases
Obniżony nastrój nie mija?
Porozmawiaj z psychoterapeutą o tym, co czujesz
W Centrum Terapii Dialog znajdziesz psychoterapeutę, z którym omówisz obniżony nastrój, stres i przeciążenie.
Znajdź psychoterapeutę